Do śmiertelnego wypadku doszło w środę wieczorem na autostradzie A4 na trasie Kraków – Katowice. 47-letni kierowca tira zatrzymał się na pasie awaryjnym. Po wyjściu z pojazdu, został potrącony przez innego tira. Mimo reanimacji zmarł.
Policjant zginął na miejscu, druga osoba została zabrana do szpitala w Larnace, tam zmarła - powiedział rzecznik prasowy policji Christos Andreou cytowany przez Cyprus Mail. Kierowca SUV-a był trzeźwy. Tłumaczył, że nie miał szans na zahamowanie. Dwie ofiary na autostradzie. Wśród nich policjant i Polak
Pasażer samochodu, którego kierowca zginął we wczorajszym wypadku to Polak, jego stan jest ciężki. Śmiertelny wypadek w Niemczech: Czołowe zderzenie w Dolnej Saksonii, polski pasażer passata walczy o życie, kierowca zginął na miejscu. 1 listopada br. na
Młody kierowca tira zginął w wypadku w czwartek (9 października) pod Radomskiem. Śmiertelny wypadek pod Radomskiem. Zginął młody kierowca [ZDJĘCIA] | Dziennik Łódzki
Wypadek śmiertelny na A1 w Mykanowie (pow. częstochowski). Do zdarzenia doszło w środę, 14 kwietnia. Mimo podjętej reanimacji, nie udało się uratować 22-letniego kierowcy, który zginął
fot. B. Maleszewska (fot. fot. B. Maleszewska) Tragiczne chwile rozegrały się tuż przed godz. 20 na drodze krajowej nr 8. Trzyosobowa rodzina wracała z Białegostoku do domu w Pajewie.
. Koszmarny wypadek na A14 w Niemczech. 46-letni polski kierowca nie miał szans na przeżycie, po tym jak praktycznie bez hamowania wjechał swoją ciężarówką w naczepę przewożącą samochody. Prawdopodobnie nie zauważył, że jadący przed nim pojazd musiał stanąć ze względu na korek, który utworzył się przednim – informuje „BILD”. Do zdarzenia doszło w piątek po południu przed zjazdem z autostrady A14 przed Nossen w Saksonii. Kierowcy, którzy często jeżdżą tą trasą wiedzą, że pomiędzy węzłem Nossen-Nord i -Ost często tworzą się korki. Tak też było w w miniony piątek. 37-letni kierowca naczepy z używanym pojazdem zatrzymał się zaraz za ciężarówką, która stanęła na końcu korka. Niestety polski kierowca tira nie zauważył, iż pojazdy przed nim zahamowały i z dużą prędkością wjechał w piętrową lawetę. Według ratowników, którzy przybyli na miejsce zdarzenia Polak zginął na miejscu. Zdjęcia z miejsca tragedii przedstawiają tragiczny obraz: widać na nich, że jeden z samochodów osobowych, przewożonych na górnym poziomie naczepy, wbił się w kabinę kierowcy. Czytaj także: Wypadek polskiego busa i polskiego minivana w Niemczech: są zabici i ranni Rzecznik policji Rocco Reichelt powiedział, że trwa śledztwo dotyczące dokładnego przebiegu wypadku nie zostało jeszcze zakończone. Po wypadku autostrada do Drezna została całkowicie zamknięta. Źródło:
Matka Łukasza, 37-letniego polskiego kierowcy TIR-a, pochodziła z gminy Tereszpol. Jego ciocia mieszkała w Aleksandrowie. Kilkadziesiąt lat temu jego rodzina wyprowadziła się na drugi koniec Polski, ale Łukasz często odwiedzał nasze strony. Gdyby nie tragiczny zbieg okoliczności w Niemczech, być może odwiedziłby okolice Biłgoraja także w święta Bożego Narodzenia. Przypomnijmy: tuż przed śmiercią polski kierowca ciężarówki próbował powstrzymać zamachowca i stoczył z nim walkę w szoferce auta. W zamachu, w którym rozpędzony tir wjechał w ludzi zgromadzonych na jarmarku świątecznym w Berlinie, zginęło 12 osób, a 49 zostało rannych. Do przeprowadzenia ataku przyznało się Państwo Islamskie. Mężczyzna żył do momentu zamachu. Łukasz najprawdopodobniej zorientował się w planach terrorysty, który porwał samochód i próbował wyrwać mu kierownicę z rąk. Wtedy zamachowiec wyciągnął nóż i kilkakrotnie ugodził nim Polaka. Gdy samochód zatrzymał się po wjechaniu w ludzi na jarmarku, napastnik zastrzelił Łukasza i uciekł. Martwego kierowcę polskiego tira policja znalazła w kabinie już po ataku. Jest uważany za przypadkową ofiarę. Ciało swojego pracownika i jednocześnie kuzyna zidentyfikował właściciel firmy transportowej, do której należał samochód uprowadzony w celu ataku. – Były widoczne rany kłute. Było widać, że walczył. Twarz była cała opuchnięta, zakrwawiona. O ranach postrzałowych dowiedziałem się od policji – nie dość, że był cały podźgany, to jeszcze zastrzelony – opisywał właściciel firmy. Solidaryzujemy się w bólu z rodziną ofiary i składamy wyrazy współczucia jego najbliższym.
W internecie powstała petycja w sprawie przyznania polskiemu kierowcy Łukaszowi Urbanowi Federalnego Krzyża Zasługi. Apel ma zostać przesłany do prezydenta Niemiec Joachima Gaucka. Petycja ma związek z informacjami, które pojawiły się w niemieckim dzienniku „Bild”. Dziennikarze twierdzą, że polski kierowca tira nie zginął od razu, a podjął walkę z napastnikiem, który w poniedziałek wieczorem zabił kilkanaście osób na berlińskim jarmarku bożonarodzeniowym w dzielnicy Charlottenburg. Według informacji „Bilda”, 37-letni Łukasz Urban nie chciał pozwolić mordercy wjechać w tłum ludzi i chwycił za kierownicę. Kilkakrotnie został ugodzony nożem, zginął dopiero w chwili, kiedy jego pojazd już się zatrzymał. Przed ucieczką napastnik upewnił się, że polski kierowca nie żyje. Dziennikarze powołują się na anonimowe źródła w policji. Internauci domagają się uhonorowania polskiego kierowcy za jego bohaterskie zachowanie. „Według ostatnich medialnych doniesień, polski kierowca zapobiegł znacznie większej tragedii. Mimo tego, że ostatecznie sam został zabity, ocalił wiele ludzkich istnień i za to należą mu się podziękowania od narodu niemieckiego. W ramach ogromnej wdzięczności wobec Łukasza Urbana apelujemy o przyznanie polskiemu kierowcy Federalnego Krzyża Zasługi. Niech odznaczenie to będzie symbolem naszej wdzięczności oraz znakiem przyjaźni między Polakami i Niemcami. To, co zrobił Łukasz Urban zasługuje na najwyższe honory, nie tylko ze strony Berlińczyków, ale całego państwa” – czytamy na stronie na której można podpisać petycję w sprawie odznaczenia polskiego kierowcy. Zamach w Berlinie W poniedziałek w Berlinie doszło do zamachu terrorystycznego. Rozpędzona ciężarówka wjechała w tłum ludzi podczas jarmarku bożonarodzeniowego. Samochód miał polską rejestrację. Po ucieczce zamachowca, w kabinie pojazdu znaleziono zwłoki innej osoby. Niemiecka policja potwierdziła, że to Polak. Nad ranem służby rozpoczęły szturm na byłym lotnisku Tempelhof, które obecnie jest jednym z największych ośrodków dla uchodźców. Według niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” pod siedzeniem kierowcy policjanci mieli odnaleźć dokument należący do Anisa A., urodzonego w 1992 roku obywatela Tunezji. To właśnie on jest podejrzany o przeprowadzenie zamachu. Mężczyzna jest poszukiwany przez policję. Czytaj też:Piękna inicjatywa Brytyjczyków. Zbierają pieniądze dla rodziny Polaka, który zginął w Berlinie
Polski kierowca zginął w Niemczech w tajemniczych okolicznościach. Został znaleziony z podciętym gardłem na parkingu pod Magdeburgiem. Policja nie odkryła żadnych śladów ingerencji z zewnątrz. Makabryczne odkrycie 21 listopada w tirze na parkingu przy stacji benzynowej w miejscowości Hohe Börde w rejonie Saksonii znaleziono ciało kierowcy z podciętym gardłem. Został zidentyfikowany jako Grzegorz z Łukowa w województwie lubelskim. Pracował dla niemieckiego przewoźnika i właśnie realizował zlecenie. Niemiecka policja natychmiast wszczęła śledztwo, jednak w kabinie tira nie znaleziono żadnych śladów sugerujący udział osób trzecich. Informację tę potwierdziła w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim Ilona Wessner w wydziału prasowego policji w Magdeburgu: 21 listopada odnalezione zostały zwłoki polskiego kierowcy w jego pojeździe. Dokładnie w tzw. „strefie odpoczynku” na stacji benzynowej w Hohe Börde. Policja kryminalna wszczęła śledztwo w sprawie śmierci. W trakcie tego śledztwa nie znaleziono żadnych śladów ingerencji z zewnątrz. Rodzina polskiego kierowcy nie wierzy, że przyczyna jego śmierci była inna niż morderstwo. Bliscy pana Grzegorza apelują o pomoc na forach polonijnych: Piszę post, ponieważ liczę na Waszą siłę. W Niemczech został zamordowany, syn mojej kuzynki, kierowca tira. Został znaleziony w kabinie samochodu z poderżniętym gardłem. W czwartek był z nim ostatni kontakt, miał jechać do Polski, został znaleziony w przeciwnym kierunku, wczoraj. Grzesiu pochodził z Łukowa. Może ktoś coś widział, ma nagranie z kamerki samochodowej. Freepik Polski kierowca zginął w Niemczech Zdaniem bliskich zmarłego Polaka nie ma żadnych przesłanek, by sądzić, że sam odebrał sobie życie. Ponieważ rodzinę nie do końca satysfakcjonuje śledztwo prowadzone przez policję w Börde pod nadzorem prokuratury w Magdeburgu, w sprawę zaangażowała również polską prokuraturę. Jak ujawnia prokurator Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, polskie organy ścigania działają we współpracy z niemieckimi i już zwróciły się do policji w Börde o udostępnienie mater
W poniedziałek ok. godz. przy wjeździe do fabryki Volkswagena w Salzgitter doszło do poważnego wypadku - informuje Według niemieckiech policjantów kierowca tira najprawdopodobniej pomylił wjazd do fabryki. Niestety, zamiast zawrócić postanowił wjechać do fabryki korzystając z przejazdu pod wiaduktem. Zignorował jednak znak drogowy, który dopuszczał do ruchu w tym miejscu samochody o wysokości do 2,9 część kabiny ciężarówki została zmiażdżona. Strażacy, by wydostać z kabiny rannego Polaka, musieli rozcinać z ciężkimi obrażeniami przewieziono do szpitala w uszkodziła wiadukt. Na razie nie wiadomo jednak, jak poważne są to uszkodzenia i kiedy będzie można wznowić ruch na tej jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
polski kierowca tira zginął w niemczech