It's Strictly Business - The Godfather (2/9) Movie CLIP (1972) HD. "Ojciec chrzestny" okazał się istnym tryumfem autora nad studiem, co było zgodne z myśleniem Coppoli, jednego z przedstawicieli nurtu zwanego Nowym Hollywood, o kinie jako takim. Praktycznie cały film nakręcono, zgodnie z jego wymogiem, w Nowym Jorku. Rok 1979. Starzejący się Michael Corleone chce zalegalizować swoje interesy i wyprowadzić rodzinę z mafijnego świata. Godne zakończenie gangsterskiej sagi. Michał Tusz. Filmowa trylogia Francisa Forda Coppoli, zapoczątkowana słynnym obrazem "Ojciec chrzestny" z 1972 roku, jest jedną z najświetniejszych w historii kina. Wielkość artystyczna pierwszych dwóch części gangsterskiej sagi jest niepodważalna, a rozmach i kompletność, dokładne wykonanie Gdzie oglądać cały film Ojciec Chrzestny online? Sprawdź legalne źródła - filmy i seriale online. Ojciec Chrzestny Rok: 1972-03-14 Gatunek: Dramat [CDA] Ojciec Chrzestny 1972 Cały Film online Ojciec Chrzestny – Azerskie filmy z 1931 roku w reżyserii Ysella Makita. Montaż: Roran Esen Gatunek / Słowa kluczowe : Dramat, Kryminał, potajemny ślub, odcięta głowa Scenografia: Keaira Yuhan Wytwórnia: Westinghouse Budżet: 371 654 610 USD Język: Hokkien Kostiumy: Momin Tangela Ojciec Chrzestny - Jarosław Kaczyński 1080p. 01:45:35. Hesher (2010) Lektor PL 1080p premium. 02:09:24. Suburra (2015) Lektor PL 1080p premium. 55:27. Giganci S01E01 Lektor PL 1080p premium. 56:56. Peaky Blinders S01E01 Lektor PL 1080p premium. . Potrzebujesz szybszego ładowania wideo? Załóż konto CDA Premium i nie trać czasu na wczytywanie. Aktywuj teraz, a 14 dni otrzymasz gratis! Aktywuj konto premium Dlaczego widzę ten komunikat? CDA nie limituje przepustowości oraz transferu danych. W godzinach wieczornych może zdarzyć się jednak, iż ilość użytkowników przekracza możliwości naszych serwerów wideo. Wówczas odbiór może być zakłócony, a plik wideo może ładować się dłużej niż opcji CDA Premium gwarantujemy, iż przepustowości i transferu nie braknie dla żadnego użytkownika. Zarejestruj swoje konto premium już teraz! Włącz dostęp do 10577 znakomitych filmów i seriali w mniej niż 2 minuty! Nowe, wygodne metody aktywacji. Komentarze do: Ojciec Chrzestny. Mario Puzo, Epilog: Śmierć Michaela Corleone - Mario Puzos. The Godfather Coda: The Death of Michael Corleone (Dramat, Kryminał , Autoodtwarzanie następnego wideo Ostatnio komentowane: Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o trendach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres może wniosek, jaki nasuwa się po ostatnim zdaniu powyższego wstępu, wprawi czytelników w konsternację. Jak to „Ojciec chrzestny III” jest dobry? Przecież to najgorsza część trylogii. Właśnie tak w zbiorowej świadomości funkcjonuje bowiem oryginał z 1990 roku. Cały dyskurs, jaki wokół niego się toczył i wciąż przecież toczy, umieszcza go w kontekście wybitnej „jedynki” i jeszcze wybitniejszej „dwójki”. W takim towarzystwie film rzeczywiście nie wypada i nigdy nie będzie wypadał najlepiej. Ale przez podobne podejście nie mówimy, że wciąż jest dobry, a wręcz bardzo dobry. Otrzymał w końcu siedem nominacji do Oscara. I chociaż Amerykańska Akademia Filmowa wielokrotnie w swojej historii popełniała błędy, to nie był jeden z nich. Winę za nasze niepamiętanie o tym fakcie ponosi wytwórnia. Francis Ford Coppola w ogóle nie chciał robić trzeciej części „Ojca chrzestnego”. Nic dziwnego. Dwie pierwsze stanowią zamkniętą całość. Ostatnia odsłona trylogii powstała 16 lat po premierze poprzedniej tylko dlatego, że w latach 80. reżyser zaliczył kilka wpadek i miał nóż na gardle. Pod wpływem Paramountu zmuszony był wrócić do swojej gangsterskiej epopei, aby napisać jej epilog. Od początku miał on nosić tytuł „The Godfather Coda: The Death of Michael Corleone (wg polskiego tłumaczenia „Ojciec chrzestny Mario Puzo, Epilog: Śmierć Michaela Corleone). Studio uparło się jednak, żeby brzmiał on „The Godfather: Part III”. Z tego względu, chcąc nie chcąc, musieliśmy o filmie myśleć w kontekście „jedynki” i „dwójki”. Teraz mamy szansę odciąć się od ich spuścizny i faktycznie spojrzeć na jakość produkcji. Bo pierwszym, co zrobił twórca, była właśnie zmiana nazwy na zgodną z pierwotnymi zamierzeniami.„Ojciec chrzestny Mario Puzo, Epilog: Śmierć Michaela Corleone” ma inny niż w „trójce” początek i zakończenie. Nie chodzi tu o nowe sceny. Dając wyraz starej prawdzie, że montaż jest istotą kina, Coppola postanowił pobawić się długością i kolejnością widzianych już ujęć. Nowa wersja filmu rozpoczyna się od tego, jak Michael Corleone dobija interesu z arcybiskupem Gildayem. W oryginale działo się to dopiero w okolicach 40 minuty. Taka zmiana czyni intrygę finansową bardziej klarowną. Od razu jesteśmy w nią wrzucani i wiemy, jak kluczową rolę spełnia w fabule. Dalej wszystko rozgrywa się mniej więcej tak jak poprzednio. Obserwujemy poczynania głównego bohatera, który próbuje odciąć się od nielegalnych interesów, ale ciąg wydarzeń mu na to nie film to spowiedź głównego bohatera. W toku narracji spogląda na swoje życie, nakręcając spiralę nostalgii, skruchy i strachu. Będąc już starszym człowiekiem, Michael jest rozdarty między zbrodniczą przeszłością, a chęcią odcięcia się od niej. W jednej ze scen krzyczy, że wszystko, co robił, wynikało z obawy o życie jego najbliższych. „Epilog” opływa emocjami, a za pomocą wprowadzonych zmiana Coppola sprawia, że zyskują one nowego wymiaru. Dzięki zastosowanym przez niego zabiegom jeszcze ewidentniej niż poprzednio jest to wielowymiarowa opowieść o duszonym w sobie żalu, rozliczeniu z przeszłością i fatalistycznym kręgu przemocy. Za sprawą montażowych zabaw reżysera fabuła stała się bardziej przejrzysta i czytelna. Z produkcji zniknęło kilka scen, a inne zostały odpowiednio przycięte i z tego względu film okazuje się też bardziej dynamiczny i świeży. Oryginał oglądany dzisiaj momentami sprawia wrażenie archaicznego, na siłę przedłużanego i niepotrzebnie tautologicznego. Tutaj tego nie ma. Coppola zrezygnował ze wszystkich pustych ujęć, przez co „Epilog” pod względem narracyjnym jest nowoczesny i szybki. Decyzja o skróceniu czasu jego trwania wyszła opowieści na dobre. Pierwowzór miał jednak problemy, których nawet najlepszy montażysta nie mógłby przykryć. Po premierze „trójki” dużo mówiło się o roli Sofii Coppoli. I to w bardzo negatywnym kontekście. Córka reżysera była mieszana z błotem. Nic nie jest w stanie tego zmienić, ale oddając jej sprawiedliwość, należy zaznaczyć, że w ostatniej chwili zastąpiła Winonę Ryder i nigdy nie była predestynowana do zastania wielką aktorką.„Ojciec chrzestny Mario Puzzo, Epilog: Śmierć Michaela Corleone” to nic innego jak ostatnia część trylogii w nowym opakowaniu. Cierpi z powodu niektórych problemów oryginału, jednakże smakuje już zupełnie inaczej. Co prawda, można polemizować, czy film potrzebował takiego liftingu, ale Coppola bez wątpienia stanął na wysokości zadania i nadał mu drugie życie. Dzięki temu oddycha pełną piersią, dostarczając emocjonalnych uniesień na najwyższym poziomie. Wciąż nie jest lepszy od żadnej z dwóch poprzednich części. Niemniej powinien zamknąć usta wszystkim maruderom. Jako tytułowa coda, czyli w nomenklaturze muzycznej podsumowanie, sprawdza się znakomicie. Dokładnie tak jak miało to się stać zgodnie z pierwotnymi intencjami reżysera i autora książkowego oryginału. Film Ojciec chrzestny online dostępny jest na platformach: CHILI Cinema, Amazon Prime Video, nc+ GO, Reżyserem filmu, który trwa 170 min. jest Francis Ford Coppola. Ojciec chrzestny miał premierę w 1972 roku. Wybrane platformy VOD mogą oferować cały film za darmo, szczególnie jeżeli premiera miała miejsce wiele lat temu. Zagraniczny film dostępny jest w oryginalnej wersji językowej z polskimi napisami lub po polsku (z lektorem). Na stronie dostępny jest oficjalny zwiastun. Polecane w tej kategorii Joker DRAMAT | od zł Podobne filmy Top 6 FilmThe Godfather19722 godz. 55 min. {"rate": {"id":"1089","linkUrl":"/film/Ojciec+chrzestny-1972-1089","alt":"Ojciec chrzestny","imgUrl":" o nowojorskiej rodzinie mafijnej. Starzejący się Don Corleone pragnie przekazać władzę swojemu synowi. Więcej Mniej {"tv":"/film/Ojciec+chrzestny-1972-1089/tv","cinema":"/film/Ojciec+chrzestny-1972-1089/showtimes/_cityName_"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} USA, koniec II wojny światowej. Szefem nowojorskiej mafii jest sędziwy Don Vito Corleone (Marlon Brando), a jego pomocnikami są synowie: Sonny (James Caan) i Fredo (John Cazale) oraz inteligentny i rozważny Irlandczyk, Tom Hagen (Robert Duvall). Trzeci syn Vito, Michael (Al Pacino), absolwent wyższej uczelni, jest przeciwny działalnościUSA, koniec II wojny światowej. Szefem nowojorskiej mafii jest sędziwy Don Vito Corleone (Marlon Brando), a jego pomocnikami są synowie: Sonny (James Caan) i Fredo (John Cazale) oraz inteligentny i rozważny Irlandczyk, Tom Hagen (Robert Duvall). Trzeci syn Vito, Michael (Al Pacino), absolwent wyższej uczelni, jest przeciwny działalności ojca. Pewnego dnia rodzina Corleone, odmawiając udziału w dystrybucji narkotyków, staje się niepotrzebną przeszkodą dla innych mafii. Dochodzi do nieudanego zamachu na Dona Corleone, a następnie do "wielkiej wojny" nowojorskich gangów, w której niespodziewanie odegra kluczową rolę Michael. Sergio Leone otrzymał propozycję nakręcenia tego filmu, jednak ją odrzucił, ponieważ uznał gloryfikowanie mafii za mało interesujący temat. Później żałował tej decyzji i niejako w ramach "rekompensaty" wyreżyserował "Dawno temu w Ameryce" (1984). "Wierzę w Amerykę". Tak zaczyna się jedno z najważniejszych dzieł kinematografii, film wielokrotnie nagradzany, dziś już kultowy i stanowiący podmiot analizy wielu kinomaniaków. Kopalnia cytatów, lekcja aktorstwa... "Ojca chrzestnego" można opisywać takimi superlatywami bez końca. Ale zacznijmy tak, jak się powinno zaczynać, czyli od początku. ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 87%"Ojca chrzestnego" Francisa Forda Coppoli widział lub chociaż słyszał o nim każdy szanujący się miłośnik kina. Minęło już niemal trzydzieści lat od premiery filmu twórcy "Czasu apokalipsy", a on ciągle elektryzuje i inspiruje twórców obrazów filmowych. Jego wpływ na kino gangsterskie jest nieoceniony, multum produkcji czerpało z niego garściami, ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 86% Trzeba dojrzeć do tego filmu i wtedy można się nim rozkoszować. Klasyk, te sprawy, must see.. podchodziłam do niego pewnie ze 3 razy. Raz nawet wytrzymałam prawie godzinę. Cóż, może nie moje klimaty, nudny jak flaki z olejem, nie potrafię się skupić, mylą mi się postaci, które wyglądają prawie że tak samo. Pewnie spróbuję jeszcze raz, ... więcej Takiej gry aktorskiej i klimatu nie uświadczycie w żadnym z nowych filmów Ale nie ma się co dziwić: obsada - super, muzyka - super, klimat - super, historia - super. Czego chcieć więcej. A jaka jest Wasza ulubiona postać? Moje to "Turek" Sollozzo i Tom Hagen Obejrzyjcie go do końca. Cierpliwości. Postarajcie się go zrozumieć, wczuć. Kiedy film się skończy, niekoniecznie nazwiecie go arcydziełem, ale nie będziecie żałować czasu poświęconego na ten film. Warto.. klasyka.. Nawet "trzeba". Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia…(Honore Balzac – motto książki Mario Puzo “Ojciec chrzestny”)Kilka słów tytułem wstępuPierwsza część Ojca chrzestnego to absolutny klasyk, który wyznaczył ramy gatunkowe filmu gangsterskiego. Stał się swoistym wzorcem, do którego porównywano kolejne obrazy o tej tematyce. To kompletna całość, złożona z kilku uzupełniających się płaszczyzn. Z jednej strony stanowi portret mafijnej rzeczywistości w skali makro, z drugiej – jest historią rodziny, której członkowie są powiązani skomplikowaną siecią wzajemnych zależności. Jednocześnie te układy rodzinne przekładają się na funkcjonowanie mechanizmu całości imperium Don Vito, opartego nie na funkcjach i zadaniach, ale na relacjach międzyludzkich. Za każdym działaniem stoi człowiek – wraz ze swoimi zaletami i wadami, przekonaniami, doświadczeniami, obciążającą go przeszłością. W Ojcu chrzestnym widać to wyraźnie. Ten portret w żadnej chwili nie jest bezosobowy, wnika tak głęboko, że chwilami staje się wręcz i szacunek nie są jedynie martwą literą – widzimy ich realizację w praktyce i implikacje, które ze sobą po mistrzowsku operuje obrazem, doskonale wie, kiedy słowa nie są potrzebne, kiedy wystarczy tylko symbol, zasygnalizowanie czegoś, wskazanie tropu. Rytm filmu jest wyznaczany przez kolejne akordy, pomiędzy którymi stale wzrasta napięcie. A zatem zamach na Don Vito, wyrok Michaela na Solozzo, śmierć Apollonii, brutalne zabójstwo Sonny’ego i końcowa sekwencja w kościele. Każda z tych scen jest jednocześnie końcem poprzedniego etapu i zapowiedzią kolejnego. Finał stanowi podsumowanie, jest naturalną konsekwencją i sumą wszystkich wydarzeń. Jednocześnie jednak konstrukcja filmu, dzięki umiejętnie rozłożonym akcentom, pozwala nam nie tylko angażować się w samą akcję jako taką – ale także zostawia miejsce na obserwację i refleksję. Śledzimy ewolucję Michaela, jednocześnie nie tracąc z oczu obrazu całości, oceniamy Sonny’ego przez pryzmat pełnego godności i spokoju Don Vito, Wojna Pięciu Rodzin jawi się nam przez pryzmat zmian i dramatów dotykających osobiście członków rodziny Corleone. Tradycja i szacunek nie są jedynie martwą literą – widzimy ich realizację w praktyce i implikacje, które ze sobą niosą. Każdy element jest tutaj ważny dla funkcjonowania całości i każdy wnosi dodatkowy motyw w interpretacji rzeczywistości, którą portretuje Coppola. To właśnie jest podstawowy sekret – przejście od szczegółu do ogółu, dowodzące, że potęga nie jest – i nie może być – rola Brando pozwala pojąć, co oznacza prawda, że tam, gdzie jest największa siła, kryje się także największe cierpienie. Don Vito jednak jest w Ojcu chrzestnym przede wszystkim Ojca chrzestnego to także, a właściwie może przede wszystkim, zasługa aktorów. Bezsprzecznie pierwsze skrzypce gra tutaj Marlon Brando – posępny i groźny, jednocześnie jednak potrafi być przejmująco ludzki, jak w scenie, gdy zjawia się u Bonasery i mówi “spójrz, jak zmasakrowali mojego chłopca”. Brando oddaje całą złożoność postaci Don Vito – skontrastowanie słabości jego starzejącego się ciała z niezłomnością ducha. Nawet gdy wydaje się słaby i niedołężny, nadal czuje się promieniującą z niego potęgę i autorytet. Jest władcą, który jednak wie, kiedy należy ustąpić pola. Rozgrywa swoje karty za pomocą idealnego połączenia mimiki, głosu i właściwie dobranych do sytuacji słów. Wielka rola Brando pozwala pojąć, co oznacza prawda, że tam, gdzie jest największa siła, kryje się także największe cierpienie. Don Vito jednak jest w Ojcu chrzestnym przede wszystkim symbolem. Ciężar filmu w większości spoczywa na barkach Ala Pacino, ponieważ to przez pryzmat Michaela obserwujemy pozorną stabilność, gwałtowne zachwianie i nadejście nowej potęgi imperium Corleone. To jego metamorfoza, jego kolejne doświadczenia, jego decyzje wyznaczają rytm filmu. Al Pacino perfekcyjnie ilustruje przejście od pewności do zagubienia, od zagubienia do decyzji, od decyzji do świadomości, od świadomości do poczucia mocy w życiu Michaela. Wspaniała rola młodziutkiego Pacino, wbrew niektórym opiniom, wcale nie niknie w cieniu wielkiego Brando – stanowi konieczne wykończenie postaci Don Vito. Dla tych, którzy zapoznali się z kolejnymi dwiema częściami, jest przy tym jasne, że Pacino w jedynce dopiero rozkładał można pominąć również kreacji Jamesa Caana – brutalnego, chropawego, pierwotnego Sonny’ego, u którego zapalczywość idzie w parze z absolutną rodzinną lojalnością, a przede wszystkim – Toma Hagena w interpretacji Roberta Duvalla. Rola trudna i wymagająca wielkiej wrażliwości, Hagen symbolizuje bowiem prawość, poświęcenie i oddanie, połączone ze znakomitą intuicją i żelaznym rozsądkiem. Rozumie Don Vito najlepiej z całej rodziny, wciąż jednak trzyma się o krok w tyle. Jest elementem harmonii – bardzo pozytywna postać, która jednocześnie angażuje się w najciemniejsze sprawy Rodziny, pozostając cały czas ludzką i szczerą. Jeden fałszywy ruch i Hagen mógłby stać się papierowy albo niedorzecznie sentymentalny. Robert Duvall jednak trzyma klasę, co było wyzwaniem aktorskim trudnym zarówno ze względu na pułapki czające się w postaci Hagena, jak i na towarzystwo Brando i Pacino. Znakomicie przedstawione rozgraniczenie pierwszego i drugiego planu to trafiony w dziesiątkę zabieg reżysera – dzięki temu wszystkie te osobowości aktorskie nie przytłaczają się można mieć żal do Coppoli o niemal całkowite pominięcie wątku Johnny’ego Fontany czy marginalne zaznaczenie romansu Sonny’ego i Lucy Mancini (przez co geneza postaci Vincenza w trójce jest mało klarowna), to jednak bezwzględnie wydobył z książki Mario Puzo wszystko to, co najlepsze, po mistrzowsku przekładając materię słowa na język obrazu. Dzięki temu, jak również dzięki oprawie muzycznej Nino Roty i kreacjom aktorskim najwyższej próby, powstał obraz, który należy do największych arcydzieł wszech rzadko się zdarza, by sequel dorównywał pierwszej części, a nawet miejscami ją przebijał. Tak jednak właśnie się stało w przypadku drugiej części Ojca rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, w późnych latach pięćdziesiątych i w latach dwudziestych XX wieku. Śledzimy na przemian losy młodego Vita Corleone i jego syna Michaela, mając na bieżąco porównanie postaw dwóch pokoleń – jednego w drodze na szczyt, drugiego w dobie utrwalania potęgi. Jednocześnie druga część jest zapisem rozpadu rodziny i upadku sycylijskiej tradycji, obrazem przemiany świata, konieczności borykania się z nową rzeczywistością. Nawet jeśli faktycznie odrobinę przyćmiony w pierwszej części przez charyzmatyczną kreację Marlona Brando, tutaj Pacino w pełni rozwija skrzydła, tworząc z porywającym Robertem de Niro duet idealny, pomimo tego – a może częściowo właśnie dlatego – że nie mieli ani jednej wspólnej sceny – z przyczyn oczywistych. Coppoli marzyło się, by Brando zagrał Vito również w sequelu, jednak ten pomysł upadł na rzecz kandydatury de Niro, który wywiązał się z zadania śpiewająco. Jego ruchy, mimika, głos są doskonale zharmonizowane z tym, co prezentował Brando, odtwarzając Vito w dojrzałym wieku, a jednocześnie przesycone energią, męską siłą, dynamizmem człowieka u progu życia. U boku tej dwójki, prawdę mówiąc, cała reszta przestaje się liczyć, chociaż nie można pominąć tutaj Lee Strasberga, który wcielając się w Hymana Rotha staje się niejako prekursorem Eliego Wallacha w trójce – Roth i Altobello mają ze sobą zaskakująco dużo wspólnego, zresztą ich rola w budowaniu akcji jest podobna. Są tak samo dwulicowi, tak samo podstępni, tak samo skupieni na dbałości o własny interes. I wreszcie John Cazale, któremu przypadła w udziale rola Fredo, wybitnie tragiczna, niepokojąco bezradna, wzbudzająca po równi współczucie – właściwie litość – i pewien rodzaj opinie o pierwszych dwóch częściach trylogii nie towarzyszyły już jednak ostatniej, trzeciej części. Pojawiały się głosy, że jej powstanie nie było potrzebne, że zakończenie Ojca chrzestnego II wystarczająco wyczerpuje temat i nic nie należało dodawać. Być może faktycznie sprawność fabularna ostatniego filmu duetu Coppola-Puzo nie dorównuje poprzedniczkom, brakuje tutaj wartkości akcji, idealnego wyważenia pierwszego i drugiego planu, napięcia. I może faktycznie byłby to film słaby, gdyby nie jeden element – mianowicie kreacja Ala arcydzieła i jeden bardzo dobry film to dość, by zapewnić trylogii Ojca chrzestnego poczesne miejsce w annałach wpisyW przypadku Pacino cała trylogia jest w sumie budowaniem całościowej wizji jednej, kompletnej roli – widzieliśmy go w jedynce w drodze do przemiany w twardego gangstera, w dwójce u szczytu możliwości, jednocześnie potężnego i wewnętrznie osamotnionego, i teraz w trójce obserwujemy upadek Michaela Corleone, który coraz bardziej ugina się pod presją, gaśnie w oczach, desperacko walczy z wiatrakami. Starość Don Michele jest w interpretacji Pacino przejmująco dramatyczna, pełna smutku i bólu, wahań, niepewności, otwierających się starych ran. Krzyk rozpaczy na schodach opery to poezja kina w czystej postaci – esencja najwspanialszego z możliwych aktorstwa – maksimum treści w kilkunastu sekundach niesie, że obsadzenie w roli Vincenzo Andy Garcia zawdzięcza zewnętrznemu podobieństwu do Pacino – dzięki niemu objęcie schedy ma bardziej wyrazisty wymiar. Vinnie jest znakomitym połączeniem cech Sonny’ego – biologicznego ojca – i Michaela, swojego faktycznego opiekuna. Baza osobowości to jednak nie wszystko, Garcia portretuje też z dużą subtelnością etapy rozwoju Vincenta, który świadomie rezygnuje z komfortu pełnej niezależności, z niezawisłości osobistej, bez żalu, bez wyrzutów sumienia. Pod kierunkiem (chociaż niekonieczne pełnym aprobaty) Michaela, przy zakulisowym wsparciu Connie, Vincent dojrzewa, nabiera rozpędu, konkretyzuje swoje marzenia. Garcia stanowi dla Pacino znakomite uzupełnienie, a ich pełna ciepła relacja to jeden z nielicznych pozytywnych akcentów tego raczej gorzkiego i smutnego obrazu. Dwa arcydzieła i jeden bardzo dobry film to dość, by zapewnić trylogii Ojca chrzestnego poczesne miejsce w annałach kina. Do dziś pozostaje absolutnym klasykiem kina gangsterskiego, najlepszym portretem mafijnej organizacji, jaki pojawił się na ekranach, swoją siłę zawdzięcza jednak psychologicznej prawdzie i szczerości niejednokrotnie brutalnego przekazu. Ojciec chrzestny to saga o kilku wymiarach interpretacyjnych, słabiej bądź silniej zarysowanych w trzech kolejnych częściach – z jednej strony tworzących całość, z drugiej – wyraźnie od siebie odrębnych.

ojciec chrzestny 3 cały film